banner

Polish Genealogy

since 1995

Ta rana wciąż krwawi

Ponad 40 osób poległych, 1164 rannych, przeszło 3 tysiące zatrzymanych, sądzonych, uwięzionych. Tak zaczynała się 50 lat temu droga do powstania dziesięć lat później „Solidarności” a ostatecznie obalenia PRL-u. Pomimo, że od Grudnia ’70 minęło pół wieku, do dziś tamte wydarzenia nie zostały dokładnie zbadane. Nie jest nawet znana dokładna liczba ofiar śmiertelnych, a sprawcy umierali nieosądzenia, często chowani z honorami.
Iskra wyszła z gdańskiej stoczni im. Lenina. 14 grudnia 1970 roku, w proteście przeciwko wprowadzonym dwa dni wcześniej podwyżkom cen żywności, strajk ogłosili stoczniowcy. Jeszcze tego samego dnia doszło do pierwszych starć z milicją. Do protestu zaczęli przyłączać się grupy studentów, szczególnie z Akademii Medycznej i miejscowej Politechniki.
Już dzień później ogłoszony został strajk powszechny, do którego dołączyły nie tylko inne zakłady pracy Gdańska, ale i stocznia w Gdyni tudzież elbląski Zamech. Mimo, iż oddziały MO starały się zablokować spontanicznie organizowane marsze uliczne, późnym wieczorem doszło do prawdziwych walk ulicznych a zdesperowani ludzie podpalili gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR.
Mimo użycia przez władze niespotykanych wcześniej sił, protest zaczął rozszerzać się na całe Wybrzeże. W czwartek, 17 grudnia komunistyczne władze do tłumienia protestów włączyły oddziały LWP. To w tym dniu ulicami Gdańska przeszedł pochód z niesionym na drzwiach ciałem zabitego Zbigniewa Godlewskiego. W samym tylko Szczecinie, w czasie tzw. Czarnego Czwartku śmierć poniosło 16 osób. Zginął też żołnierz, który prawdopodobnie został rozstrzelany za odmowę wykonania zbrodniczego rozkazu.
Wśród szczecińskich ofiar był też piętnastoletni Waldemar Brygman, który po postrzale przez szereg dni walczył o życie. Dziś nie potrafi zgodzić się z nazywaniem tamtych zdarzeń „wydarzeniami”. – To była prawdziwa rebelia, która zaczęła się od walki o chleb, ale jej istotą była polska wolność – mówi w rozmowie z naszą redakcją. – Przez kilkadziesiąt godzin Szczecin był prawdziwie wolnym miastem. Kres nadziei położyła, trzeba to nazwać po imieniu, pacyfikacja przeprowadzona przez zbrodniarzy – dodaje Brygman podkreślając, że w kontekście Grudnia ’70 nie wolno mówić tylko o Gdańsku.
Waldemar Brygman od 37 lat chodzi o kulach. To pozostałość po postrzale. Jego oprawcy mają się dobrze.
Piotr Korycki
- Gazeta Polska Codziennie


Quick Links

Contact Us

Webmaster Message